Rzeczy mówią, czyli antropologia designu jako snucie opowieści
Chcąc opisać to, czym jest antropologia designu, nie wystarczy przeciwstawić jej – jak to często bywa – konsumenckim badaniom marketingowym na osi czasu ilustrującej proces „przed-i-po-wdrożeniu-produktu”. Przede wszystkim należy podkreślić, że o ile te ostatnie skupiają się na poszukiwaniu źródeł oraz pomiarze stopnia satysfakcji i niezadowolenia klientów w odniesieniu do produktów obecnych na rynku, o tyle antropologia designu sięga głębiej, próbując znaleźć odpowiedź na fundamentalne pytanie: co to znaczy być człowiekiem?
„Design anthropology is an interdisciplinary field that seeks to understand the role of design artifacts and processes in defining what it means to be human.” - Elizabeth Tunstall
Innymi słowy, antropologia designu definiuje człowieka jako istotę zdolną do wymyślania i wytwarzania rzeczy nieistniejących w naturze – czyli jako kreatywnego homo faber kształtującego rzeczywistość, jaka go (jaką on się?) otacza. Przypomina to nieco znaną od czasów renesansu dychotomię natura-kultura, gdzie ta ostatnia stanowi wyznacznik człowieczeństwa, sytuując gatunek ludzki poza światem zwierząt, do których biologicznie przecież homo sapiens należy. Projektowanie, czyli wytwarzanie kultury, zajmowało ludzi od zarania dziejów – pierwsze schronienia w postaci zdobionych jaskiń, okrycia ciała wyrabiane ze zwierzęcych skór czy elementy pierwotnej biżuterii nie różnią się w swej istocie od współczesnych przeszklonych drapaczy chmur, sukienek z H&M czy złotych pierścionków od Tiffany’ego. Człowiek nieustannie przetwarza naturę, by podkreślić swoje twórcze człowieczeństwo – i najwyraźniej sprawia mu to przyjemność. Choć jednak i w przeszłości, i dziś pewne rzeczy spełniają wciąż te same funkcje – domy służą do mieszkania, odzież do okrywania ciała i ochrony przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, a biżuteria do ozdabiania się i dodawania sobie uroku bądź prestiżu – to jednak wciąż zmienia się ich forma. Dlaczego tak się dzieje? Czy poza swymi podstawowymi funkcjami rzeczy te posiadają jeszcze inne, ukryte znaczenie?
Te i podobne im pytania leżą właśnie u podstaw antropologii designu. Wskazuje na to zresztą sam źródłosłów pojęcia „design” – w języku włoskim „designare” to nic innego jak „oznaczać” czy też właśnie „nadawać znaczenia” rzeczom. Szalik kibica Lecha Poznań owinięty w mroźny dzień wokół szyi młodego chłopaka stojącego rankiem na przystanku autobusowym nie służy li tylko ochronie przed zimnem. Jest on również – a kto wie czy często nie przede wszystkim – znakiem przynależności do pewnej grupy ludzi, w tym przypadku kibiców poznańskiego klubu sportowego. Inny przykład zróżnicowania rzeczy posiadających tę samą funkcję podstawową to azjatyckie drapacze chmur, takie jak zbudowany w stolicy Tajwanu Taipei 101– stanowią one, podobnie jak biurowce w centrum Warszawy, siedzibę międzynarodowych korporacji, poza tym jednak mówią swą konstrukcją o miejscu, z którego pochodzą – tu akurat o nawiedzanej przez liczne trzęsienia ziemi południowo-azjatyckiej metropolii.
Antropologia designu, podobnie jak antropologia języka, bada więc nasz sposób porozumiewania się dociekając, co ludzie „mówią rzeczami” albo też, co „mówią rzeczy” – działanie podobne do łamania językowych kodów, o którym w kontekście innowacyjnego projektowania wspomina Roberto Verganti. Każdy wytworzony przez człowieka przedmiot opowiada o swym twórcy – kim był, skąd pochodził, do jakiej wspólnoty przynależał. W ten sam sposób rzeczy komunikują cechy swych użytkowników, począwszy od tak zewnętrznych faktów jak środowisko, w jakim żyją – mieszkanka afrykańskiego miasta ubiera się choćby ze względu na klimat inaczej aniżeli mieszkanka Sztokholmu – a skończywszy na bardzo osobistych kwestiach, jak np. należące do sfery obyczajowości przekonania religijne zachodnioeuropejskich muzułmanek walczących o prawo do noszenia w miejscach publicznych chust zakrywających twarz.
Antropologia designu w praktyce
Skoro wiadomo już, iż rzeczy mówią, a antropologia projektowania zajmuje się odczytywaniem nadawanych przez nie komunikatów, odpowiadając tym samym na pytanie, co to znaczy być człowiekiem, to warto zastanowić się, jakie czynione przez nią spostrzeżenia mają konsekwencje dla praktyków, a więc samych projektantów. Okazuje się, że odczytane przez antropologa opowieści rzeczy jak każda inna historia mogą zostać przekazane dalej – w tym wypadku designerom – stając się inspiracją do tworzenia nowych rzeczy, a więc i nowych opowieści.
Ma to szczególne znaczenie w dobie nasycenia rynków podobnymi do siebie przedmiotami, którymi równie łatwo się zachwycić i je nabyć, co znudzić się nimi i się ich pozbyć. Jeżeli chcemy projektować rzeczy unikalne, dla których nie istnieje konkurencja, musimy wyjść w nadawaniu im znaczenia poza ich podstawową funkcję. Pamiętając o tym, iż rzecz może być opowieścią o człowieku, powinniśmy wykazać się kreatywnością artysty i przenikliwością badacza jednocześnie, by stworzyć dla naszego odbiorcy niepowtarzalną historię o nim samym, za którą jeszcze będzie on gotów nam zapłacić. W zunifikowanym świecie ludziom coraz częściej brakuje pomysłu na siebie – zadaniem projektantów jest im ten pomysł sprzedać w formie przedmiotu gotowego do użycia. Zamiast zastanawiać się nad drobnymi technologicznymi ulepszeniami danego produktu bądź dla przyciągnięcia klientów wypuszczać na rynek linię ubrań w modnym ostatnio w całym zachodnioeuropejskim kręgu kulturowym kolorze żółtym, lepiej skupić się na obdarzeniu rzeczy cechami, które pozwolą użytkownikom na wyróżnianie się spośród tłumu.
Może to być – jak w przypadku azjatyckiego wieżowca – wzornictwo nawiązujące do tradycyjnych dla danego miejsca form lub też nadanie rzeczom barw i oznaczeń sugerujących przynależność do określonej wspólnoty, jak to się dzieje w odniesieniu do wspomnianych wcześniej gadżetów klubów sportowych. Można wreszcie zaprojektować od podstaw cały świat przedmiotów, opowiadających jedną historię o swych użytkownikach, których nie sposób pomylić z nikim innym – tutaj najlepszym i doskonale znanym przykładem są rozpoznawalne na całym świecie i zarazem niemożliwe do zastąpienia bez ujmy na znaczeniu symbolicznym produkty firmy Apple.
Interpretacja kultury
Tak dochodzimy do momentu, w którym antropologię designu można inaczej nazwać interpretacją pewnej szczególnej odmiany tekstów kultury jaką są rzeczy-opowieści, zaś samo projektowanie – pisaniem tychże tekstów. Pisaniem historii przez ludzi dla ludzi po to, by uczynić je znaczącymi dla ich odbiorców, którzy dzięki nim mogą opowiedzieć światu o tym, kim tak naprawdę są.
0
komentarze:

